Lakierow Essie chyba nie trzeba nikomu specjalnie przedstawiac, oprocz pieknych kolorow odznaczaja sie rowniez dobra jakoscia, choc zdazaja sie im i bubelki.
W swojej kolekcji mam sporo lakierow z tej firmy, a na Cute as a Button chorowalam chyba ze dwa lata, odkat zobaczylam go w Glamour i kupilam w hurtowni kosmetycznej w zeszlym roku, pomimo ze mialam juz bardzo podobny kolor (California Coral).
No i w zeszlym roku uzylam go moze ze dwa razy, spisywal sie bardzo dobrze, choc musze przyznac ze jak kazdy chyba kremowy lakier z Essie troche sie ciagnol i ciezko bylo uzyskac cienkie warstwy.
Dzisiaj siegnelam po raz pierwsy w tym roku po ten lakier, troche ciezko sie rozprowadzal, choc nie moge narzekac na konsystecje- raczej nie zgestnial i nie wysechl, nalozylam jak zwykle dwie warstwy wysechl tez raczej normalnie (czekam zazwyczaj 1 godzine ), paznokcie wygladaly ok.
Niestety po kilku minutach zauwazylam ze sie jak gdyby "odkleil" od kilku paznokci i zrobil sie jakby "gumowy". Musze przy tym zaznaczyc ze nie moczylam rak w wodzie ani nie wykonywalam zadnych prac domowych,
Szkoda mi go troche bo ma sliczny kolor, na zdieciu niestety wyglada na pomaranczowy, sprobuje go jeszcze nalozyc na baze z Essie, a w ostatecznosci na paznokcie u stop.
Wiem ze teraz kroluja wszystkie odcienie niebieskiego i miety ale uwazam ze ten kolor jest idealny na lato do opalonej skory.
:(
niedziela, 2 czerwca 2013
sobota, 1 czerwca 2013
BALSAMY; TISANE I CHAMPNEYS
Balsam Tisane wszyscy znamy i kochamy, ale niestety nie mam tutaj do niego dostepu wiec musialam znalesc cos podobnego w UK.
Wszystkie wazeliny i balsamy maja na moich ustach bardzo krotki zywot, musze ciagle nakladac nowa warstwe, a jeszcze teraz te wszystkie kolorowe szminki, blyszczyki, i inne cuda wymagaja od nas zadbanych ust.
Kilka lat temu przypadkiem w Sainsurys znalazlam linie do pielegnacji o nazwie Champneys, miedzy innymi byl tam rowniez maly sloiczek z balsamem do wszystkiego, a wiadomo jak do wszystkiego to do niczego.
Nie tym razem. W malym sloiczku znajdowal sie prawdziwy skarb, mozna go nakladac na skorki przy paznokciach, usta i ogolnie suche miejsca, przez kilka lat wlasnie on zastepowal mi Tisane.
Lecz wiadomo wszystko co dobre kiedys sie konczy (tak jak moj ukochany balsam do stop Sandal Skandal z Benefit), nagle produkty z Champneys zginely z Sainsburego, pojawily sie po kilku miesiacach (?) w Boots, ale mojego balsamu nie moglam znalesc i kiedy juz bylam pewna ze go nigdy nie dostane, w kwietniu nagle przypadkiem go zobaczylam wlasnie w moim lokalnym Boots, stal sobie samotny sloiczek.
Balsam kosztuje £5.50 za 15ml, ma przyjemny zapach lekko ziolowy, przy niskiej temperaturze jest dosc twardy, ale latwo sie rozpuszcza pod wplywem ciepla.
Dodatkowym plusem jest jego sklad;
Butyrospermum parkii (shea) butter, Hydrogenated vegetable oil, Prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, Cera alba (beeswax), Theobroma cacao seed butter, itd.
Nie mam sily dalej pisac tych zawilych nazw, ale reszta to tez rozne maselka i olejki.
Bardzo lubie ten balsamik i moge go polecic jako zastepstwo Tisane.
Chce rowniez polecic inne produkty tej marki, moze nie sa tak naturalne jak ten balsam ale cenie je bardziej od produktow Soap&Glory.
Wszystkie wazeliny i balsamy maja na moich ustach bardzo krotki zywot, musze ciagle nakladac nowa warstwe, a jeszcze teraz te wszystkie kolorowe szminki, blyszczyki, i inne cuda wymagaja od nas zadbanych ust.
Kilka lat temu przypadkiem w Sainsurys znalazlam linie do pielegnacji o nazwie Champneys, miedzy innymi byl tam rowniez maly sloiczek z balsamem do wszystkiego, a wiadomo jak do wszystkiego to do niczego.
Nie tym razem. W malym sloiczku znajdowal sie prawdziwy skarb, mozna go nakladac na skorki przy paznokciach, usta i ogolnie suche miejsca, przez kilka lat wlasnie on zastepowal mi Tisane.
Lecz wiadomo wszystko co dobre kiedys sie konczy (tak jak moj ukochany balsam do stop Sandal Skandal z Benefit), nagle produkty z Champneys zginely z Sainsburego, pojawily sie po kilku miesiacach (?) w Boots, ale mojego balsamu nie moglam znalesc i kiedy juz bylam pewna ze go nigdy nie dostane, w kwietniu nagle przypadkiem go zobaczylam wlasnie w moim lokalnym Boots, stal sobie samotny sloiczek.
Balsam kosztuje £5.50 za 15ml, ma przyjemny zapach lekko ziolowy, przy niskiej temperaturze jest dosc twardy, ale latwo sie rozpuszcza pod wplywem ciepla.
Dodatkowym plusem jest jego sklad;
Butyrospermum parkii (shea) butter, Hydrogenated vegetable oil, Prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, Cera alba (beeswax), Theobroma cacao seed butter, itd.
Nie mam sily dalej pisac tych zawilych nazw, ale reszta to tez rozne maselka i olejki.
Bardzo lubie ten balsamik i moge go polecic jako zastepstwo Tisane.
Chce rowniez polecic inne produkty tej marki, moze nie sa tak naturalne jak ten balsam ale cenie je bardziej od produktow Soap&Glory.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)