niedziela, 7 lutego 2016



                                  PRZECZYTANE CDN...

 Wczoraj  naprawde sie rozpisalam o ksiazkach ktore jakos niespecjalnie przypadly mi do gustu, ciekawe jak bedzie gdy dojde do ksiazek ktore polubilam?




  Po przeczytaniu ksiazki "Agent" Manueli Gretkowskiej, mam bardzo mieszane uczucia, bo znam i lubie jej styl pisania, wiekszosc jej ksiazek mam w swojej biblioteczce i czasami do nich wracam. Jezyk jakim pisze pani Gretkowska jest dosc dosadny, jak i tematy ktore porusza i nie kazdemu moze to odpowiadac. Ksiazka ta wziela mnie z zaskoczenia, nie szukalam jej, ot tak jakos przypadkowo na nia wpadlam i kupilam, i tak jak w poprzednich ksiazkach niby ciekawa, ale cos (jak dla mnie) z nia nie tak. O ile w innych ksiazkach pani Gretkowskiej widac jak smakuje jezyk polski, niby tez sa pisane zwiezle i szybko, wrecz dosadnie o tyle ta ksiazka robi na mnie wrazenie pospiesznie byle jak napisanej. Kto czytal jej ksiazki wie ze czesto w nich mozna natrafic na wulgaryzmy czy wrecz "porno", ale zazwyczaj jest to napisane ze smakiem i nie razi mnie jak w ksiazkach np. pani Maslowskiej, moge nawet zaryzykowac stwierdzenie  ze czuc pewna klase. Ta ksiazka natomiast razila mnie i wulgarnoscia i pospiechem. Temat zdrady i pomyslowosci glownego bohatera, jego rozdwojenie w zyciu pomiedzy Izraelem i Polska, jest naprawde ciekawy, nawet tragedie jakie go spotkaly sa takie ludzkie, prawdziwe, jego zycie w Izraelu, ale juz to co dzieje sie w Polsce jest wrecz infantylne, udziwnione, wulgarne, jak dla mnie nieprawdziwe. To wlasnie jest slowo klucz, ta ksiazka jest nieprawdziwa. Jestem pewna ze nie ocenila bym jej tak surowo gdybym nie czytala innych ksiazek pani Gretkowskiej.
 Czeka na mnie jeszcze "Obywatelka" i az boje sie ja otworzyc.


 Tak sobie mysle, ze nic nie wymysle...
Nie pamietam o czym byla, choc odlozylam ja kilka tygodni temu.
Pamietam ze podobaly mi sie niektore fragmety, bo byly pisane ladnym jezykiem, pamietam ze pan Stuhr umiescil kilka ciekawych zdjec, ze caly czas byl wkurzony na swiatek filmowy, teatralny, polityczny, slowem na wszystkich z malymi wyjatkami. Wiadomo choroba, bol wiec wszystko nas "wnerwia", ale po co to zaraz opisywac?
Jeszcze tylko dodam ze to jedna z najladniej wydanych ksiazek jakie ostatnio czytalam, naprawde zadbano o kazdy szczegol.


 Jak juz jestem w nastroju na nie, to jeszcze napisze o jednej pozycji.




 "Ostroznie z marzeniami" Mai Kotarskiej wcale nie jest zla ksiazka. Jest to typowo "babska" lektura i nawet ciekawie napisana, poprostu nie jest to typ powiesci przeze mnie lubiany. Jak zawsze w tym rodzaju powiesci jest dziewczyna, sa klopoty, jest milosc i szczesliwe zakonczenie, a po drodze zloczyncy, zdrada, przyjaciolka i okropna starsza pani. Wszystko troche wydumane, za bardzo nieprawdziwe zebym mogla polubic te ksiazke (i kto to mowi-lubie fantastyke, ale taka przyziemna).
 Ona dostaje w spadku dom po przyrodnim bracie matki, maly szkopol w tym ze gore domu zajmuje tesciowa wujka, a jest to jedza nad jedzami i tu nastepuja bardzo fantastyczne opisy jak umila zycie naszej bohaterce, przyjaciolka pomaga, narzeczony porzuca. Na sile zostaje wepchniety watek kryminalny, jak dla mnie ni z gruszki ni z pietruszki, a jeszcze po drodze popsuty samochod bo inaczej rycerza na bialym koniu by nie bylo. Zakonczenie to juz bajka dla malych dzieci; dobrzy nagrodzeni, zloczyncy zlapani przez dobrego policjanta oczywiscie dzieki starszej pani.
Ksiazka jak dla mnie miala dwa fajne momenty; rozmowa w piwnicy i samo zakonczenie-taka wredna starsza pania rozumiem. Pierwowzor mialam w domu; moja rodzona babcia, wiec moze dlatego jestem rozczarowana, bo z wlasnego doswiadczenia wiem jakie pomyslowe, wredne i przebiegle potrafia byc starsze panie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz